
Telewizor z meblościanki — okno na świat w wersji PRL
Telewizor w PRL nie był sprzętem — był instytucją. Gdański Neptun, warszawska Lazuryt czy radziecki Rubin zajmowały honorowe miejsce w meblościance albo na specjalnym stoliku z kółkami, przykryte serwetką, z wazonikiem na obudowie.
Program był jeden, potem dwa. Sobotnie Studio 2, niedzielny Teleranek, wieczorny dobranocka i Dziennik — telewizja wyznaczała rytm tygodnia całym rodzinom. Na ważne transmisje, jak mecze czy skoki, schodzili się sąsiedzi, bo telewizor wciąż nie stał w każdym mieszkaniu.
Odbiorniki lampowe grzały się długo, obraz „płynął” i wymagał regulacji, a klepnięcie w obudowę było oficjalną metodą serwisową. Mimo to wiele z nich przetrwało dekady — i dziś, sprawne, są perełkami dla kolekcjonerów oraz scenografów.
Stary telewizor kineskopowy z drewnianą obudową to dziś klimatyczny mebel i ciekawostka techniczna. Zajrzyj do działu Elektronika — albo wystaw swój, zanim zajmie miejsce w piwnicy na kolejne 30 lat.